Wiersz, który tutaj zamieszczę, był moim pierwszym wierszem. Napisałam go w wieku 9-10 lat. Na chwilę obecną wydaję mi się dość banalny i prosty. Nie ma on tytułu. Czytając go, mam wrażenie, że wygląda on jak zlepek kilku stylów pisania. Oceńcie sami!
Swiatło płonie na mym niebie,
Jednakże ciągle brakuje mi ciebie,
Czuję, że zapala się i zgasa,
A jednak mądrość nie zawsze popłaca!
Nawet żadna podobna cecha,
Wszystko na tym świecie przynosi pecha,
W nic już nigdy nie uwierzę!
Choć... chyba nie mówię tego szczerze.
Tak nie myśli moje serce,
Mimo że to prawda jest tak wielce,
Moją duszą rządzą wszyscy,
Ale tylko dla mnie bliscy...
A zbyt wiele jest tych ważnych chwil,
Tyle ich w mej głowie tkwi,
Jak uwolnić się od tego,
By nie zostać bez niczego?
Moja wiara już upadła,
Odeszła tam, gdzie nadzieja spadła...